29Czerwiec2018
Antykoncepcja u psa i kota
Na czym polega i która metoda jest najlepsza?
Antykoncepcja u psa i kota

Co roku w związku z marcowymi akcjami sterylizacji, powraca temat antykoncepcji u psów i kotów. Wydawałoby się, iż po latach działalności edukacyjnej, prowadzonej przez lekarzy weterynarii, rozprawiliśmy się z wszystkimi mitami na jej temat, niestety, okazuje się, iż wiedza przeciętnego posiadacza psa lub kota na temat funkcjonowania układu rozrodczego i kontroli urodzeń u zwierząt domowych, jest jeszcze mniejsza, niż jego wiedza na ten temat w zakresie naszej własnej biologii. Być może winę ponosi brak edukacji w szkole, gdzie zamiast fizjologii organizmu naszych najbliższych czworonożnych przyjaciół, młodzi ludzie uczą się o rozmnażaniu mchu płonnika – fakt jest taki, iż ta niewiedza skutkuje wieloma problemami, takimi jak tysiące bezdomnych zwierząt w schroniskach, czy niezwykle częste występowanie groźnych chorób związanych z układem rozrodczym. Co roku do naszej przychodni trafiają dziesiątki zwierząt z nowotworami gruczołu mlekowego czy ropomaciczem, dostajemy także informacje o porzuconych kociętach czy szczeniętach. Wszystko to wynika z niewłaściwie stosowanej antykoncepcji lub jej całkowitego braku.

Aby zrozumieć jak działa antykoncepcja stosowana u zwierząt, oraz skąd tak duża tendencja do występowania chorób w obrębie układu rozrodczego u psa czy kota, należy przyjąć do wiadomości, iż ich biologia w tym zakresie w żadnym wypadku nie przypomina naszej, a wręcz elementarnie się różni.

Zacznijmy od psa.

Przeciętna suczka ma ruję, czyli tak zwaną cieczkę co 7 miesięcy. Odchylenia w tym zakresie u poszczególnych osobników mogą sięgać kilku miesięcy. Cieczka składa się z fazy zwanej proestrus, czyli fazy podczas której występuje krwawienie, trwającej 3 -25 dni. W trakcie tej fazy suczka jest niepłodna. W momencie zakończenia krwawienia rozpoczyna się faza oestrus, w trakcie której pies może zajść w ciążę, faza ta trwa przeciętnie 9 dni. Po tym czasie następuje kilkudniowa faza metoestrus, czyli faza porujowa, oraz anoestrus, okres bezrujowy. Długość poszczególnych faz również może się znacznie różnić u poszczególnych psów.

Kluczowym mechanizmem występującym u psów, a nie występującym u ludzi, jest odmienne funkcjonowanie ciałka żółtego, wytwarzającego hormon podtrzymujący ciążę – progesteron. Po rui funkcjonuje ono u każdej suczki podobnie, niezależnie od obecności ciąży czy jej braku. Progesteron zatem jest wytwarzany przez okres przeciętnie 2 miesięcy po cieczce na podobnym poziomie u każdej suczki. W uproszczeniu można powiedzieć, iż każda cieczka hormonalnie kończy się ciążą.

Fakt ten tłumaczy istnienie wielu chorób, takich jak ropomacicze – jeśli u psa z osłabioną odpornością dojdzie do zakażenia wewnątrz macicy po cieczce, wtedy gromadzącą się wewnątrz ropę organizm traktuje jak płód, i nie jest w stanie się jej pozbyć, ponieważ szyjka macicy jest wtedy zamknięta. Problem jest szczególnie częsty u psów powyżej 8 roku życia. Choroba ta jest śmiertelnie groźna, nieleczona zawsze kończy się tragicznie. Leczenie zaś wiąże się z zabiegiem usunięcia macicy i jajników, i niestety, nawet gdy lekarze i właściciele dają z siebie 110%, niekiedy nie udaje się uratować życia zwierzęcia. Wchłaniające się z macicy toksyny bakteryjne uszkadzają wiele narządów, w tym przede wszystkim nerki.

Kolejną często występującą chorobą, jest ciąża urojona. Nie wynika ona, jak się powszechnie sądzi z niezrealizowanych psich marzeń o macierzyństwie, ani z bliskiego kontaktu psa z właścicielem. Jej bezpośrednią przyczyną jest właśnie progesteron – jego spadek, występujący około 1-3 miesięcy po cieczce, naśladuje spadek progesteronu w okresie okołoporodowym, stąd uaktywnienie się produkcji mleka i instynktu macierzyńskiego. Mechanizm ten psy odziedziczyły po swoich dzikich przodkach, żyjących w watahach – jeśli zginęła suka posiadająca potomstwo, wtedy inna, będąca w trakcie ciąży urojonej, mogła wykarmić jej szczenięta. Komplikacją ciąży urojonej może być zapalenie gruczołu mlekowego.

Trzecią chorobą związaną z układem rozrodczym, występującą u suk, są nowotwory gruczołu mlekowego. Komórki gruczołu reagują na progesteron, dzieląc się i przygotowując się do wydzielania mleka. Prawdopodobnie wielokrotna stymulacja hormonalna po każdej cieczce, sprzyja powstawaniu i wzrostowi komórek nowotworowych. Ten problem również najczęściej dotyka psy po 8 roku życia.

Guzy te dość często są złośliwe.

Powyższa wiedza, pozwala na obalenie bardzo powszechnego mitu, głoszącego, iż wymienione choroby wynikają z braku potomstwa. Nie ma żadnej zależności pomiędzy posiadaniem szczeniąt przez sukę, a jej zdrowiem w przyszłości. Pokłosiem tej wyssanej z palca teorii są bezdomność i wymienione wyżej choroby, nie wspominając o cierpieniu zwierząt. Aby podkreślić jej absurdalność, użyjmy następującego porównania – to jakby twierdzić, iż kobieta bezdzietna ma większe szanse na nowotwór piersi czy jajnika.

A jak z kotką?

U kotki pierwsza ruja pojawia się przeważnie w wieku 7-10 miesięcy i trwa przeciętnie kilka – kilkanaście dni. Kotka głośno miauczy, mruczy, wygina grzbiet do dołu i przykuca przy głaskaniu. Owulacja u kotki jest indukowana stosunkiem płciowym. Oznacza to, iż ruja u kotki, która nie miała kontaktu seksualnego, trwa dłużej. Co więcej, będzie się ona powtarzała w różnych odstępach aż do skutku. U kotki, która nie zaszła w ciążę, ciałko żółte nie funkcjonuje tak jak u suki. Stąd ropomacicze u tego gatunku jest zwykle związane ze stosowaniem antykoncepcji hormonalnej. Nowotwory gruczołu mlekowego u niesterylizowanych kotek są z kolei częste, zwykle przyjmują postać fibroadenomatozy, łagodnego procesu, same guzy mogą jednak osiągać bardzo duże rozmiary.

Ale wróćmy do samej antykoncepcji.

Istnieją dwie metody: antykoncepcja hormonalna, oraz chirurgiczna sterylizacja. Antykoncepcja hormonalna polega na podawaniu zwierzętom, czy to w postaci zastrzyku czy tabletek, środków naśladujących działanie naturalnych hormonów, takich jak wymieniony wyżej progesteron. Jak to działa? Otóż kolejny raz mamy do czynienia z ''hormonalną ciążą''. Jak wiadomo, w trakcie ciąży owulacja jest niemożliwa, i na tym polega cały mechanizm antykoncepcji. Niestety hormonalne środki antykoncepcyjne dla zwierząt są dalece niedoskonałe, zdecydowanie mniej bezpieczne, niż u ludzi. Nie tylko nie zapobiegają występowaniu chorób związanych z układem rozrodczym, ale zwiększają ich prawdopodobieństwo. Owszem, jest to metoda tania, jednak leczenie potencjalnych powikłań jej stosowania już tanie nie jest. Koszt leczenia ropomacicza, czy nowotworu gruczołu mlekowego u dużego psa zwykle przekracza tysiąc złotych, a niejednokrotnie kwotę tą można pomnożyć, jeśli pojawią się dodatkowe powikłania.

Czy zatem sterylizacja jest metodą bezpieczniejszą? Zdecydowanie tak! Zabieg wykonany przez doświadczonego chirurga, z troską o wysoki standard znieczulenia i opieki, jest bezpieczny, a zwierzęta bardzo szybko dochodzą do siebie.

Sterylizacja – wszystko, co właściciel psa powinien wiedzieć o zabiegu.

Sterylizacja to ogólny termin, określający pozbawienie płodności, pojęcie to odnosi się do kilku rodzajów zabiegów. W praktyce jednak mianem tym określa się zabieg, który nosi naukową nazwę ovariohisterektomii. Polega on na usunięciu macicy oraz jajników. Najczęściej przeprowadzany jest z cięcia długości kilku centymetrów poniżej pępka.

Jakie są jego zalety?

  • ogranicza ryzyko niechcianej ciąży o 100%
  • ogranicza ryzyko wystąpienia ropomacicza o 100%
  • ogranicza ryzyko wystąpienia ciąży urojonej o 100%
  • ogranicza ryzyko wystąpienia nowotworu gruczołu mlekowego o 80% jeśli jest przeprowadzony przed drugą cieczką
  • likwiduje uciążliwe cieczki

 

Jakie jest ryzyko powikłań związanych z zabiegiem?

  • reakcje nietolerancji na anestetyk lub inne komplikacje zagrażające życiu podczas narkozy – poniżej 1%. Procent ten jest wyższy, jeśli np. celem ograniczenia kosztów zabiegu, nie zostanie dopilnowana należyta staranność, lub użyte zostaną gorszej jakości anestetyki. Należy zatem kierować się przede wszystkim zaufaniem i standardami pracy wybierając miejsce przeprowadzenia zabiegu, nie zaś jego ceną. Zabieg nie jest zawsze przeprowadzany jednakowo, istnieją np. różne protokoły znieczulenia ogólnego, stąd różnice w cenach poszczególnych placówek.
  • nadmierne tycie – problem ten dotyczy tylko niektórych osobników, można mu skutecznie przeciwdziałać stosując karmę dla zwierząt sterylizowanych, karmy te są niskokaloryczne.
  • nietrzymanie moczu u suczek – zdarza się u jednego na kilkaset osobników, możliwe jest jego wyeliminowanie poprzez stosowanie leków zwiększających napięcie zwieracza cewki moczowej. Problem częściej dotyczy zwierząt sterylizowanych przed pierwszą cieczką.


Jak wygląda przygotowanie zwierzęcia do zabiegu oraz sam zabieg?

W dniu operacji czworonóg powinien być na czczo, to znaczy jedzenie powinno zostać odstawione 12 godzin wcześniej. Wodę można odstawić 2 godziny przed zabiegiem. Przed zabiegiem zwierzę jest badane, u zwierząt starszych przeprowadzamy badania dodatkowe, takie jak badanie krwi lub EKG. Sam zabieg trwa przeciętnie 45 minut u suczki i 20 – 30 minut u kotki, po zabiegu zwierzaki dochodzą do siebie dwie, trzy godziny, otrzymują kroplówkę, leki przeciwbólowe i antybiotyk. Zakładany jest opatrunek pooperacyjny w formie ubranka, zapobiegający zanieczyszczeniu i rozlizywaniu rany. Pacjenci w naszej lecznicy zawsze wracają do domu gdy są już wybudzeni. Następnego dnia po zabiegu pacjent przychodzi na wizytę kontrolną, otrzymuje potrzebne leki na kolejne dni. Zdjęcie szwów następuje zwykle po 10 dniach, nie jest ono konieczne przy niektórych rodzajach szwu wchłanialnego.

Jaki jest minimalny, a jaki maksymalny wiek, w którym można przeprowadzić zabieg?

Dla suczek przyjmujemy iż jest to okres nie wcześniej niż 3 miesiące po pierwszej cieczce, dla kotek jest to 6 miesięcy. Nie istnieje z kolei górna granica wieku. Obecnie nowoczesne metody diagnostyki i protokoły znieczulenia, pozwalają nam bezpiecznie przeprowadzać zabiegi nawet u pacjentów geriatrycznych. A jak mówi powiedzenie - lepiej późno niż wcale, zwłaszcza, że ryzyko chorób związanych z układem rozrodczym drastycznie rośnie z wiekiem.

Podsumowując, sterylizacja jest najlepszą metodą antykoncepcji, lecz co ważniejsze, stanowi podstawową profilaktykę wielu poważnych chorób. Jeśli decydujemy się na posiadanie zwierzęcia, a nie chcemy powiększać psiej lub kociej rodziny, lepiej nie odwlekać zabiegu. Pamiętajmy również, iż zwierzę nie zdaje sobie sprawy, iż zostało pozbawione płodności. Odpowiednia opieka w trakcie i po zabiegu sprawi, że zwierzę szybko dojdzie do siebie i nie będzie to dla niego dużym obciążeniem.

Wróć do góry
Facebook